środa, 25 maja 2016

Rozdział 16 Mara - część 1

W środku nocy obudziło go walenie do drzwi.
- Chwila! - krzyknął próbując zwlec się z krawędzi łóżka, na której elfka łaskawie zezwoliła mu spocząć. Zerknął na rozwalonego na olbrzymim łożu cudaka. Spała tuląc poduszkę. - Ta to ma mocny sen…

Wsłuchał się w otoczenie. Deszcz na zewnątrz zacinał jeszcze mocniej niż w ciągu dnia. Znowu ktoś zapukał, tym razem delikatnie. Musiał mieć nieprzyjemny sen, skoro wydawało mu się, że poprzednio głośno szturmował wejście. Elfka przekręciła się w pościeli zagarniając drugą kołdrę. Podszedł do drzwi mijając po drodze mokrą stertę ubrań leżącą na środku pokoju. Kątem oka dostrzegł błysk światła za oknem, ale go zignorował. Otworzył drzwi ciągle trochę śpiący. Przed nim stała Mio z pochodnią w ręku. Dopiero teraz zorientował się, że w pokoju jest całkiem ciemno.
- Co ty tu? - zapytał zerkając do tyłu.
- Na stos ją!
- Łapcie! Nie dać uciec!
 Elfka przepchnęła go i wbiegła do środka. Za nią biegła grupa ludzi, wśród nich rozpoznał bandytów-kustoszy, poetów i chirurga z lecznicy. Mio rzuciła pochodnią w stronę łóżka, które natychmiast stanęło w płomieniach. Bruno starał się ją dogonić, ale rozwścieczony tłum skutecznie go powstrzymywał. Cudak uśmiechnęła się w jego stronę. Coś powiedziała, ale nie dosłyszał przez krzyk przerażonych i rozwścieczonych ludzi. Próbował się ruszyć, ale dwóch rosłych mężczyzn trzymało go za ubranie.
- Łapać wiedźmę!
- Jego też na stos!
Z rąk elfki wystrzeliły zielonkawe płomienie. W ciasnym pokoju zaczynało brakować powietrza.
- O nie. Chwila! - wyrwał się tamtym dwóm i zaczął przepychać się między ludźmi, żeby dopaść magiczkę. - Ludzie, pali się! Chcecie zginąć?
Pochłonięta już całkiem zielonymi płomieniami Mio posłała mu całus w powietrzu i rzuciła się w stronę okna. Usłyszał, pomimo zgiełku, głośny plusk.

Rozdział 15

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz