środa, 8 czerwca 2016

Rozdział 20 Gdy płoną rzeki - część 1

W porcie, do którego dostali się bez większych problemów, czekał już prom. Na razie ładowano na niego towary, ale na nabrzeżu kręciło się kilkoro zniecierpliwionych podróżnych.
- Zakupimy bilety - Mio maszerowała raźno przed siebie. - I pójdziemy do gorących źródeł.
- Nie kuś losu - pokręcił głową Bruno.


- Dalej nie wiem, co tu się stało i dlaczego. Chcę się dowiedzieć.
- To proszę, idź, zapytaj. Pierwszego z brzegu człowieka. Na pewno z miłą chęcią ci opowie.
- Nadzy nie kłamią - rzuciła enigmatycznie.
Mężczyzna nie zrozumiał, o czym znowu mówi cudak, ani tym bardziej nie chciało mu się próbować zrozumieć. Ale czuł, że i tak skończą w gorących źródłach, więc pozostało mu tylko pogodzić się ze swoim losem i obserwować Mio oraz otoczenie.
Podeszli do małej budki przy nabrzeżu, przez otwarte drzwi spoglądała na nich dojrzała kobieta w wieku Bruna. Ciemne włosy miała upięte w luźny kok, a przy pasie wisiał przesadnie zdobiony kordelas. Broń nie mogła mieć innego zastosowania niż dekoracyjne, ale na turystach na pewno robiła wrażenie. Tak samo jak i strój kobiety stylizowany na piratów z północy. Luźna jasna koszula z przypiętym na jednym ramieniu kawałem futra, proste, skórzane spodnie związywane rzemieniem na bokach wzdłuż linii rozcięcia i kolorowa chusta przywiązana do wiodącej ręki. Praktyki tego zwyczaju Bruno nigdy nie był w stanie zrozumieć, po pierwsze dlatego, że łatwo było rozpoznać, którą stronę preferuje użytkownik broni po jej umiejscowieniu przy pasie, a po drugie taki kawałek materiału tylko przeszkadzał, a nie stanowił żadnej ochrony. Choć prawdopodobnie prawdziwi piraci nie nosili takiego stroju, a to co widzieli było efektem romantycznych historii, którymi karmiono publikę.
- Noo? - zapytała nieelegancko spluwając koło ich stóp.
Bruno zauważył, że elfka przygląda się kobiecie z zafascynowaniem. Czyli haczyk na turystów był jak najbardziej sprawny.
- Chcielibyśmy kupić dwa bilety na dzisiejszy prom - powiedziała Mio z szerokim uśmiechem.
Bruno znowu miał wrażenie, że jej włosy lekko połyskują.
- Myślicie, że macie dość odwagi, żeby przemierzać wody północy? - zapytała buńczucznie sprzedawczyni łapiąc za rękojeść kordelasa, ale po chwili jej głos się zmienił na bardziej rzeczowy. - Dwie sztuki poproszę.
Mio sięgnęła po sakiewkę, która zrobiła się od ostatniego razu bardzo szczupła. Czyli jednak elfka nie posiadała nieograniczonych środków finansowych.
Uregulowali płatność, a sprzedawczyni dała im specjalne, zdobione monety, które mieli oddać na pokładzie.

Rozdział 19

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz