niedziela, 18 września 2016

Karczma na rozdrożu

Jakiś czas temu prosiłam was o wypisanie propozycji na postaci tła do pewnej karczmy. Karczmy znajdującej się pośrodku niczego.
Wasz odzew był tak liczny, że karczmę zajęło ponad trzydzieści postaci, które miały swoje powody, żeby się tam znaleźć. Zapewne jesteście ciekawi, jak sobie poczynają? Na razie stołują się w najlepsze, bo gospodarz nie szczędzi jadła i napitków. Dziś uchylę wam rąbka tajemnicy, a mianowicie nazwę karczmy.

Gdy wyszli z lasu natrafili na rozstaj dróg. Drewniany słup stojący przy drodze miał pourywane drogowskazy, a w trawie przy trakcie leżała jedna z urwanych tabliczek. Zachodzące słońce oślepiło ich na chwilę i dopiero, gdy przesłonili oczy dłońmi dostrzegli zarys budynku. Im dłużej się przyglądali, tym wyraźniejsze stawały się wapnowane mury, pokryty świeżą strzechą dach i małe okienka z bieloną framugą trzymającą naciągniętą błonę. Nie, nie błonę. Prawdziwe, mleczne szkło. Nad ciężkimi wrotami z drewna obitego w żelazo przybito podłużną deskę przypaloną w dekoracyjne wzory. Na desce wymalowano białą farbą napis:

ZAJAZD ROZJAZD



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz