niedziela, 9 października 2016

O blurpach słów kilka

Do tej pory wydawało mi się, że blurp to takie marketingowe call to action, które ma skłonić czytelnika do otwarcia książki.
I w takim duchu układałam te kilka sprzedajnych zdań do każdego tekstu. Teraz jestem na etapie: back to basics z teorii pisania i okazuje się, że tak nie do końca. Że faktycznie, blurp ma sprzedać tekst jak rasowy handlowiec, ale powinien zrobić to z poszanowaniem pewnych zasad. A zwłaszcza, żeby czytelnik wiedział, czy dana książka jest dla niego czy nie. Wiem, prawda objawiona normalnie, ale pozwólcie, że się wytłumaczę. W mojej poprzedniej wizji świata blurp miał być teaserem, gdzie tak naprawdę powinien być trailerem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz